Pierwsza klasa:)

Za 3 dni mój synek zaczyna edukację szkolną. Nowe wyzwania przed naszą rodziną:)
Jesteśmy podekscytowani :)
Brakuje nam jeszcze plecaka i piórnika. Dziś spróbujemy coś kupić:)
Rozpoczęcie w poniedziałek o 9 rano!
Mam urlop na ten dzień. I z tego bardzo się cieszę, że ten dzień będziemy mogli spędzić razem:)

Fala odpływa…

Odpust

To zdjęcie jest bardzo intymne. Kochamy naszą Oleńkę ciągle i wciąż i na zawsze.
Cała rodzina ją kocha.
I wszystkim żal, że nie ma jej z nami.
Dziękuję za rodzinę. Dziękuję za dobrych ludzi wokół mnie!

Tytuły są głupie

….bo ciągle musiałabym nadawać podobne.

Ból przychodzi teraz falami. Atakuje z siłą burzy, trąby powietrznej i zmiata wszystko po drodze. Codzienne czynności ciążą i wydają się zbędne. Do ich wykonania angażuję wszystkie siły choć to tylko drobnostki.
Rodzina nie rozumie co się ze mną dzieje a nawet jak tłumaczę mężowi – też nie rozumie- on rozpacz przeżywa inaczej.
Potem przychodzi złość, wściekłość na wszystko i wszystkich.
A potem przypływa na ramionach wspomnień płacz – rozdzierający, bezkształtna masa jęków i fizycznego bólu.
Łapię powietrze bo wydaje mi się, że następnego oddechu już nie będzie…
Zmęczona zasypiam by obudzić się w środku nocy spodziewając się że grudnia nie było.
I tak noc w noc.
Cisza trwa. Wsłuchuję się w nią i czekam. Tylko sama nie wiem na co. Na sen, ulgę, świt?

Fale napływają i odchodzą. Każda z nich mnie zmienia. Gorzknieję. Czuję to.
Rozumiem, że tak nie można ale inaczej nie potrafię.
Od kobiet wymaga się więcej.
Ciągle słyszę „Musisz być silna dla męża i syna” Oni Ciebie potrzebują.
Przecież ja to wiem. Nikt jednak nie zapyta – czy czujesz się dobrze?
Nie pytają bo przecież muszę dać radę – matka polka bohaterka…
A ja się nią nie czuję zupełnie.
Nadrabiam przy rodzinie ale czuję że to udawane jest tak mi obce.

Fala odpływa…

Siła

Niektórzy moi znajomi, przyjaciele nie czują się siłach by unieść tragedię jaka nas spotkała. Ja się im nie dziwię, nie potępiam wręcz rozumiem.
Cenię sobie szczerość w relacjach. Jeżeli nie czujesz się dość silny by nie patrzeć na nas przez pryzmat naszej tragedii nie kontaktuj się, nie dzwoń, nie odwiedzaj.
Jestem jak najbardziej za!
Bo tak naprawdę ja sama nie mam dość siły by Was pocieszać przyjaciele moi. Naprawdę ciężko mi żyć bez Oleńki. To NASZA tragedia. Nasze Życie.

Nasza przyjaźń nie ucierpi. Często to mówię i powtórzę. Jeżeli kogoś pokocham – to już na całe życie. Jeżeli jesteś przyjaciele to już na zawsze.
Nie szukam przyjaciół w żałobie. Sama jestem żałobą.
Jest nią mój mąż i syn.
To są sprawy, które dotyczą tak naprawdę naszej trójki.
Ba! Nawet dziękuję Wam, że nie piszecie, nie nękacie mnie telefonami z pytaniem o samopoczucie. Bo jakie ono może być?

Jestem za słaba na to by udzielać się towarzysko. Wypróbowałam w tym tygodniu i wiem….jeszcze za wcześnie. I nie wiem czy kiedykolwiek będą mnie cieszyły kontakty z ludźmi tak jak kiedyś…
Moja mała córeczka jest gdzieś daleko…poza moim zasięgiem.
I myśl, że to ostateczność nieodmiennie mnie sprowadza do mojego mieszkania, mojej rodziny….
Nie mam siły na inną aktywność!

Ostatnie dni w obrazach…

Nie mam siły pisać… Więc obrazy:) Te zdjęcia to przegląd ostatniego tygodnia:)

Wawrzynki Słupeckie 2013

Dwa dni spędziliśmy na Wawrzynkach Słupeckich – mała fotorelacja poniżej:)

Kąpiel;)

Nie wytrzymałam wczoraj upału i weszłam do baseniku Michasia ku jego ogromnej radości;) Nie ma to jak bitwa wodna z mamą:)

Żniwa u cioci Kamili:)

Michaś i jezioro:)